Wczorajsze rodzinne spotkanie jak zawsze polegało na jedzeniu, piciu alkoholu i rozmawianiu o rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych, które przez ostatni czas zaprzątają głowy milionom osób - teorie spiskowe, przepowiednie Nostradamusa, komentarze na temat rozbitego samolotu i udziału Rosji w tym oto wypadku, itp, itd. Najciekawsze jednak było to, że śmiali się, rozmawiali, komentowali, podczas gdy włączony telewizor pokazywał to całe przeniesienie zwłok do katedry, czy Bóg wie gdzie. Raz po raz rodzinka wpatrywała się w ekran, obserwując każde niedociągnięcie. Dyskusja na temat, jak powinny być niesione zwłoki świętej pamięci Kaczyńskiego, czy nogami do wyjścia, czy nogami do ołtarza. Ambitne komentowanie zmęczonych ludzi w kościele, którzy już prawie zasypiali na stojąco. Zastanawianie się, kogo wniosą pierwszego - Kaczyńskiego, a może Kaczyńską? Słuchałam ich uważnie, starając się jakoś wpasować w otoczenie. Kiedy ja chciałam coś powiedzieć, nie słuchali, chociaż byłam przekonana, że to ja mam rację, że moje podejście jest słuszne i powinni chociaż postarać się i skupić na mnie uwagę. Jakoś im się nie chciało. Trudno. To tylko dorośli. Spotkali się w gronie rodzinnym, mieli prawo dyskutować sami, nie angażując w to prawie 16-letniego "dziecka". Tak, dla nich jestem jeszcze dzieckiem i nie mam im tego za złe.
Czas wspólnie spędzony minął bardzo szybko. Byłam pytana raz po raz o szkołę, do której idę... do której zamierzam iść. Odpowiadałam grzecznie, kulturalnie, uśmiechając się. Zauważono moje rude włosy, co bardzo poprawiło mi humor. Chociaż nie wszyscy byli tak łaskawi zwrócić na to uwagę... Wtedy czuję się ignorowana, jakbym była dla wszystkich obojętna. Przykre uczucie. Cóż jednak poradzić? Nie każdy musi pamiętać jak wyglądałam wcześniej i co się we mnie zmieniło, chociaż wypadałoby.
Zrobiłam czystki w laptopie. Przeniosłam wszystkie ważne dla mnie dokumenty na dysk przenośny, zdjęcia, pliki tekstowe, spisane linki w notatniku. Usunęłam historię i zakładki w każdej przeglądarce, jaką posiadam na dysku. Laptop idzie do czyszczenia. Nie mogę pozwolić, żeby jakiś facet, który zapewne z ciekawości przejrzy zawartość mojego dysku, natknął się na dokumenty dozwolone od lat 18. Wszystkie zboczone opowiadania, zarchiwizowane rozmowy na czacie i wszelkiego rodzaje linki do filmów, których osoba w moim wieku oglądać (według prawa) nie powinna. Tak więc mam wszystko co chciałam, laptopa można oddać, sformatować i git. Może zacznie szybciej pracować. Muszę pracować bez baterii, na samym zasilaczu, bo to gówno powoduje tylko wolniejszą pracę jednostki, zacinanie jej się itd. Wywalić na złom, ot co. =,= Potrzebny mi nowy sprzęt, ale nie jestem aż tak uparta, żeby błagać rodziców o zakup nowego laptopa, bo "tak chcę, tak być musi". O nie, mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Kupowanie ciuchów, jedzenia, płacenie rachunków i wyrażanie swojej agresji poprzez pisanie na ścianach markerem "śmierć ludzkości", "ave satan" itd. Wiem, niszczenie mienia, coś tam coś, bla bla... zero szacunku dla pracy ludzi, którzy muszą to czyścić... To i tak niewiele! Ostatnio grupa chłopaków zrobiła sobie ognisko w moim bloku, piętro niżej. W klatce pełno dymu. To jest brak szacunku i ryzyko zagrożenia życia innych ludzi. Obchodzi to kogoś? Nie. Policja reaguje? Ta, jasne. Przyjadą raz na jakiś czas, chłopaki się zmyją i tyle. Dzielnicowy? Raz w tygodniu, od 12 do 14 godziny. W tym czasie wszyscy siedzą w domach, szkole, odsypiają imprezę czy coś. Wieczorem, o! Wtedy by się przydało, ale tak około południa? Tego dzielnicowego można sobie w dupę wsadzić, nic nie zrobi.
Ehh. Opanować emocje. Radość, wszechobecna radość! Nie denerwować się. ^^ Ale jak się nie wkurwiać, za przeproszeniem, jak od rana cisza i spokój, wstanie młodszy brat, powie kilka słów, będzie darł się do kuchni, bo jeść chce... Jak się uspokoić?! Cały dzień zjebany, do kurwy nędzy. Zjebany całkowicie! Teraz mogę tylko wyjść z domu, obserwować zajebanych, szczęśliwych ludzi i życzyć im powolnej, okrutnej drogi do śmierci przez cierpienie i cholerny ból.=,=